maria z aniolami Mój dyżur wypadał tydzień później, ale ktoś nie mógł, więc się zamieniłyśmy i stawiłam się w bazie przed godz. 10 w ten sobotni poranek. Jak to się mówi, jestem już zaprawionym w boju wolontariuszem, więc co to dla mnie dyżur?

            Pierwsze spotkanie tego dnia i mamy duże opóźnienie. Schodzi jedna kroplówka, doktor dzwoni do prowadzącego neurologa, o radę, bo chora bardzo źle się czuła po jednej dawce i nie chce brać kolejnych. A nasza podopieczna jest załamana. Ładny dom z ogrodem, cisza, spokój, kochający mąż i…przerzutowy guz mózgu. Coraz ciężej jej chodzić, prawa ręka aż do barku trzęsie się tak, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Nie można nawet spać! Choroba postępuje a w szafie wiszą dwie świeżo kupione sukienki na ślub córki w sierpniu. Czy doczeka? Idzie następna kroplówka, po której pani Halinka ma sie poczuć lepiej. Muszą obserwować. Jak na razie ręka trzęsie się dalej. Musimy się żegnać, bo następni czekają.

      Najpiękniejsze oczy w naszym hospicjum nie są zielone, jak w piosence. Są ciemno brązowe, ozdobione długimi, ciemnymi rzęsami. Pewnie zapytacie, czy może odbyły się jakieś wybory miss? Nie! Mowa o naszym najmłodszym podopiecznym, Mateuszu, który zawrócił w głowach wolontariuszkom kolejnego hospicjum. Śmiem twierdzić, że nawet nasza pani doktor Maria jest pod ich wrażeniem. A gdy te oczy się śmieją, śmieje sie cały swiat! Ale może od początku.

Mateusz, jak wiele naszych dzieci, miał trudny początek swojego pobytu na ziemi. Urodził się jako wcześniak z wodogłowiem. Do tego objawy padaczki, brak odruchu połykania (był karmiony przez sondę), prawdopodobnie nie widzi, choć?...

        Przebywał w hospicjum stacjonarnym w Łodzi. Poznaliśmy się, kiedy przyjechał na Święta Bożego Narodzenia do domu, ale okazało się, że Rodzina nie jest w stanie się Nim zająć. Mieszkają na wsi, ok.20 km. od Radomia. Ojciec pracuje, a mama prowadzi gospodarstwo. W domu nie było łazienki. Mateusz ma jeszcze troje starszego rodzeństwa, które mieszka poza domem (uczą się i studiują w Radomiu).

kolorowe roze            Kiedy na spotkaniu opowiadano o naszej nowej podopiecznej i warunkach w jakich mieszkała, myślałam: "Ot, przesadzają". Już niedługo miałam się przekonać na własne oczy o prawdziwości tych opowieści.

            Sławek do mnie dzwoni, że będzie za 10 min. Już czekam pod firmą, gdzie pracuję. Jest godzina ok 9. Jedziemy zespołem do jednego z radomskich tzw. slamsów. Po drodze Sławek opowiada jak powinnyśmy się zachować razem z Beatą, pielęgniarką, która już jedzie tu kolejny raz. Zabieramy z karetki najpotrzebniejsze rzeczy, żadnych kurtek, torebek, tylko torbę medyczną. Nasz kierowca wchodzi z nami, następuje przywitanie, krótka pogawędka i wychodzi, bo chora się krępuje a poza tym, trzeba też pilnować samochodu i tego, co w nim.

rozne 2880x1800 013 kobieta  klaun  prezenty  balony       Jak się podejmowałam zająć warsztatami i robieniem pisanek, to powiedziałam sobie, że nie biorę już w tym miesiącu żadnych wizyt. Zadzwoniła dwa razy Ania odpowiedzialna za grafik i jako, że nie potrafię odmawiać ( czy ja miałam jakieś zajęcia z asertywności na studiach?! ), mam zajęty każdy wtorek, środę, czwartek i sobotę.

      Pani Ewa praktycznie sama opiekuje się dwojgiem dzieci (syn jest upośledzony). To ona woziła syna na zajęcia i do szkoły. Sama też jeździła na chemię do Warszawy. Jakoś dawała radę. Choroba jednak robi postępy. Potrzebne są większe dawki leków przeciwbólowych. Jesteśmy z pielęgniarką Anią w ich domu dwa razy w tygodniu. Moim zadaniem jest zająć się dzieciakami. Ostatnio robiliśmy pisanki dla hospicjum. Wyszły całkiem nieźle. Trzeba coś pomyśleć na następne spotkanie. Nie może im hospicjum kojarzyć się z czymś nieprzyjemnym!

            I tak, podczas tych wszystkich naszych spotkań, gramy w piłkę (czasem w towarzystwie kleryka), układamy puzzle, rozmawiamy o szkole albo innych ważnych wydarzeniach w życiu każdego młodego człowieka.

Idealne 600

 - Odeszłam od męża.
 - Dlaczego? Może da to się jakoś naprawić?
 - Albo za sobą zatęsknimy, albo się pozabijamy. Nie sądzę, by dało się to naprawić.
 - Ale, co się takiego stało?
- Nic. Mój mąż nie nadużywał alkoholu, nigdy mnie nie uderzył, czułam się wolna, mogłam chodzić na imprezy... Poprostu sie mijamy. Po 12 latach małżeństwa nie potrafimy ze sobą rozmawiać.
- A co na to wasz syn?
- Nic. Pyta się tylko, czy kogoś mam? Raz śpi u mnie, raz u ojca. Musiałam iść do szkoły, bo są jakieś problemy...
 Jest to krótkie streszczenie rozmowy z moją koleżanką.

page mojaTVx800- Nie oglądasz telewizji?

- Nie.

- No, co ty?! Ja, jak wracam z pracy do domu, robię obiad i oglądam moje ulubione seriale (i tu się zaczyna wyliczanka)

Ja mam TV na żywo w hospicjum, bo:

„Ostry dyżur” - jest co chwila,

„Jak oni śpiewają” - obstawa Mszy Św. hospicyjnej,